Krótka historia sałatki rybnej

12 12 2019 | Agata Szewc

Co łączy amerykańskie zero waste sprzed lat i menu dynamicznych, współczesnych kobiet? Odpowiedź może zaskakiwać. To sałatka rybna – danie, które miało naprawdę spore znaczenie w historii.

Sałatki rybne to proste dania, które od dawna cieszą się popularnością na całym świecie, również w Polsce. Ich historia jest niezwykle różnorodna i ciekawa. Niektórym potrawy rybne w tradycyjnej kuchni polskiej kojarzą się przede wszystkim z postnymi daniami świątecznymi. To mit. Wbrew pozorom na stołach szlachty czy króla równie często jak mięso pojawiały się ryby – przepisy na dania rybne stanowiły nawet jeden z ważniejszych działów książek kucharskich [1]. Rybne dania nie były jedynie domeną wyższych sfer. Ryby stanowiły nieodłączny element  tradycyjnej kuchni Pomorza, Kaszub, Warmii i Mazur, Kujaw czy Kurpi. Dostępność ryb morskich i słodkowodnych były impulsem do serwowania ich na polskich stołach. Chociaż polska historia rybnych dań jest naprawdę imponująca, warto zapoznać się z przeszłością rybnej sałatki w Stanach Zjednoczonych, która odegrała ważną rolę w dziejach kobiecej emancypacji.

Sałatka rybna – amerykański klasyk z kobiecą historią

Jednym z kultowych amerykańskich dań jest kanapka z sałatką z tuńczyka. To prosty posiłek o interesującej historii. W XIX wieku, przed erą supermarketów, większość Amerykanów starała się nie marnować jedzenia. Kawałki z kurczaka, szynki czy ryby pozostałe po kolacji mieszano z majonezem i serwowano na sałacie na lunch kolejnego dnia. Resztki selera, pikle, oliwki  ─ również z wieczornego posiłku ─ też trafiały do nowego dania. Warto zauważyć, że wówczas przeciętny Amerykanin nie miał pojęcia o istnieniu tuńczyka. Do sałatki trafiały więc inne gatunki ryb, takie jak łosoś czy pstrąg. To jednak dopiero początek historii. Pod koniec XIX wieku kobiety z klasy średniej coraz bardziej angażowały się w działalność publiczną, jednak na salonach wciąż przebywali i jadali jedynie mężczyźni. Restauracje szybko doceniły więc nową kobiecą klientelę i zaproponowały jej dokładnie to, co aktywistki jadały w domu, czyli sałatki. Te domowe przygotowywano zazwyczaj z resztek, jednak te w restauracjach przyrządzano od podstaw. Typowymi daniami były wówczas sałatki rybne oraz sałatki z owoców morza. Wraz z ekonomicznymi przemianami kobiety coraz częściej podejmowały pracę zawodową. Krótkie przerwy na lunch sprawiły, że pracownice doceniły sałatki rybne umieszczane między dwoma kawałkami chleba. W XX wieku, wraz z pojawieniem się tuńczyka w puszce, przygotowywanie rybnych sałatek stało się jeszcze szybsze i łatwiejsze. Nie trzeba już było gotować ryby przed dodaniem jej do sałatki. Tak właśnie powstała prawdziwa ikona wśród zdrowych posiłków, czyli sałatka rybna.

Salatino ─ sałatki rybne na miarę współczesnej kobiety

Chociaż przez lata wiele się zmieniło, kobiety wciąż doceniają sałatki rybne z tych samych powodów. To zbilansowane, lekkie i sycące posiłki, które sprawdzają się zarówno podczas lunchu w pracy, jak i rodzinnej kolacji. Można przygotować je z tego, co akurat znajduje się w lodówce lub zaplanować wykwintne danie z dodatkiem wyrafinowanych składników. Obecnie sałatki rybne cieszą się coraz większą popularnością także jako dania gotowe, czego znakomitym przykładem są posiłki Salatino. Wygodnie zapakowane porcje bez konserwantów można bez problemu zabrać ze sobą do pracy, na wycieczkę czy spacer. Nie trzeba przechowywać ich w lodówce, więc świeży posiłek można mieć zawsze pod ręką – w torbie, plecaku czy na biurku. Salatino to nowa odsłona rybnych sałatek skrojona na miarę potrzeb nowoczesnej kobiety. Tuńczyk bogaty w kwasy omega-3, witaminy i mikroelementy, warzywa, a także zdrowe kasze i aromatyczne warzywa tworzą zestaw, któremu trudno się oprzeć.

Autor: Agata Szewc, dziennikarz kulinarny

[1] Paulina Szulist-Płuciniczak (bd.) „Pieprzno i szafranno, mościa panno” – kilka słów o kuchni staropolskiej. Źródło: https://www.historiaposzukaj.pl/wiedza,historiomat,904,historiomat_czytanie_dawnych_receptur.html (data dostępu: 9.10.2019 r.)

Agata Szewc

Dziennikarka kulinarna i tłumaczka. Publikowała m.in. w Rzeczpospolitej i Polska The Times. Miłośniczka trendów i baczna obserwatorka stylów życia. Komentatorka zjawisk kulinarnych i zmian, jakie we współczesnym lifestyle’u powoduje pojawianie się nowości żywieniowych.